piątek, 3 lutego 2012

60te urodziny mojej kochanej Mamy :)

W środę wieczorem wróciliśmy z Ustronia, 6 dni minęło baaardzo szybko. Ale zawsze to co miłe, szybko się kończy. Pojechaliśmy na 60te urodziny mojej Mamy oraz na krótki urlop. Pogoda dopisała, było śnieżnie i zimno, a potem to nawet bardzo zimno ;)
Zdjęcia zimowe i naszą nie miłą przygodę opiszę w kolejnym poście.
A teraz trochę fotek z urodzin mamy,
Najpierw tzn  w sobotę wieczorkiem spotkaliśmy się w domu w małym gronie, rodzice, moja siostra z rodziną i my. Zajadaliśmy sobie pyszne ciasteczka, torcik, sałatki i inne przysmaki i cieszyliśmy się sobą :)
Mama dostała piękne kwiaty i inne upominki. Tato założył muszkę, którą dostał od moich siostrzeńców (zrobili ją w przedszkolu na dzień dziadka), tata zawsze jest pierwszy do wygłupów, a wnuki go uwielbiają :)
małe co nieco na słodko :)

babcia i jej wnuki, moje dzieci są w czerwonych bluzeczkach dla ułatwienia ;)
a tak się prezentowały te moje ciasteczka
Moi kochani zawsze młodzi rodzice :)


 W niedzielę po południu w większym gronie rodzinnym zjedliśmy obiad i deser w góralskiej karczmie. Było już naprawdę zimno, nie stroiliśmy się za bardzo,żeby nie zamarznąć. Ja miałam na sobie białą koszulę tuniką Tchibo, klasyczne granatowe dżinsowe rurki reserved, wysokie czarne muszkieterki lasocki, szary kardigan reserved  i dopięty kwiatuszek ;)
Dzieci w koszulach, krawatach i sweterkach :)

w karczmie
moje najstarsze chłopaki
Martusia
ja z Antosiem
Jasio
Tonio
Tusia


było miło i smacznie ;)
już tęsknię za domem i rodzinką......

14 komentarzy:

  1. Wasza obecność to pewnie najlepszy prezent dla Twojej Mamy!
    Ja jeszcze w drodze, ale już niebawem tez zobaczę Rodziców, Siostry z ich rodziny :)
    Pozdrawiam, trzymaj się ciepło !!!

    OdpowiedzUsuń
  2. ale wam zazdroszczę takiej rodzinnej imprezy!!!lubię to:)
    co się stało małemu Jasiowi?
    słodkie masz dzieciaki;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Aniu szczęśliwej podróży i mile spędzonego czasu w domku rodzinnym :)
    Dzięki dziewczyny:)
    Ponieważ z rodzinką widzimy się tak ze 3-4 razy do roku (czasem ciut więcej, czasem mniej) to tęskno mi za takimi imprezkami w cieple domowego ogniska :) błogim lenistwem, rozmowami na luzie bez pośpiechu...
    Marionko Jaś miał mały wypadek,podciął chłopca na nartach i tamten przewracając się nartą przeciął mu policzek, zaraz drugiego dnia naszych ferii, to właśnie o tym chciałam napisać w zimowym poście. Ma 3 szwy na twarzy,ale już ładnie się goi i rana jest malutka, a to co widać poniżej plasterka już się wygoiło, bo było tylko draśnięciem.Na szczęście. Ale co się strachu najadłam, to moje:( Jutro, pojutrze nowy post.
    pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
  4. Aha Miny na zdjęciu mam niezbyt ciekawe, bo w dzień urodzin mamy, dowiedzieliśmy się,że zmarł jej brat, który mieszka w stolicy :( i tak jakoś na chwilkę zrobiło się smutno...wiadomo... jakieś pechowe dwa dni mieliśmy.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja bardzo lubię takie rodzinne spotkania po dlugim czasie! Dzieciaki slodkie,Droga Mamusiu,córa to Twoja wersja blond;) Pozdrawiam;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Widze Dikuniu,ze i Ciebie nie ominela wakacyjna przygoga z kontuzja syna. Kochanie tak to jest z chlopcami,ale ciesze sie,ze wszystko dobrze sie zakonczylo.Uklony dla Mamy.Milo jest tak spotykac sie w rodzinnym gronie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Wspaniała rodzina, wspaniała impreza, masz cudne dzieciaki i wspaniałych rodziców,,,wszystkiego Naj! dla mamay...pozdrawiam Dominika, u mnie strasznie mrozi i czekam na wiosnę....

    OdpowiedzUsuń
  8. Wszystkiego najlepszego dla mamy:)..widziałam Twoich rodziców jakiś czas temu:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Po pierwsze dziękuję w imieniu mamy :)
    Po drugie ja już też marzę o wiośnie, mam tych mrozów po ponad 20 stopni dość!!!
    Po trzecie też zaraz sobie pomyślałam o wypadku twojego syna Sheba :) eh z tymi chłopami. A wszystko przez tatusia, który zamiast łapać synka na dole, robił mu zdjęcie ;) ale ładnie się goi, syn ma energii za trzech, więc jest OK :)
    Nikki tak Martusia długa i chuda to na pewno po mnie ,ale uroda, nie wiem, może po tacie... ;)
    Wysoka no tak w końcu to nie duże miasto ;) na pewno gdzieś się tam mijacie często :)
    pozdrawiam wszystkich ciepło

    OdpowiedzUsuń
  10. Biedny Jasiu:( Czy ślad zostanie? Tatuś/Dziadek ma wspaniałą muchę! Fajne takie spotkania rodzinne :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Pewnie mały ślad zostanie. rana malutka na szczęście. Mamy maść na blizny, ale starszak jak 2 lata temu miał wycinany róg skórny na buzi i założone 2 szwy na to, to mimo smarowania, ma bliznę do dziś. też mnie to martwiło, ale w sumie chłopak z blizną, taki męski będzie bardzo :) no i dobrze,że nie w oko ta narta trafiła!no najważniejsze,że jest cały

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. całe szczęście! daleko nie miała od oka ;) czytałam kiedyś, że na blizny dobry jest olej tamanu.

      Usuń
  12. Ale fajnie! My w sobotę mieliśmy 60-tkę mojej Teściowej :) Niezły zbieg okoliczności :)) Widzę, że Jasiu poważnie ranny Bidulek :(( Ale tak to już jest z maluchami...przyznam że mi narobiłaś stracha, bo niedługo jedziemy na narty i boję się o mojego bąbla..

    OdpowiedzUsuń