
Weekend, słonko, upał, to co kocham :)
Sobotę spędziliśmy miło i rodzinnie, były lody i wycieczka do Starego Sącza. Gdzie udało się Jasiowi wypatrzeć jaszczurkę, chyba zwinkę, o ile się nie mylę ;) był plac zabaw, woda ze źródełka i mnóstwo radości. Córcia na lody wystroiła się w swoją nową sukienkę ;) ja niestety nie posiadam ani jednej letniej sukienki:( więc nadal biegam w dżinsach. Po prawej moje DIY ;) czyli jeansy + domestos, początkowo były baaardzo ciemno granatowe, bluzeczka amtoshere (sh), trampki (Dika w trampkach!!!) Deichman. Trampek nie nosiłam od liceum, szmat czasu :)
A oto trochę fotek ze Starego Sącza:
Niedzielę spędziliśmy w górach
Pojechaliśmy do Piwnicznej Zdroju, a stamtąd udaliśmy się na Niemcową. Dzieci maszerowały dzielnie w upale. Na szczycie w Bacówce pod Niemcową czekały na nich atrakcje, różne gry, siatkówka, pieczenie kiełbasy, woda ze źródła, zapach lasu, śpiew ptaków...ach ale było wspaniale















Fajne fotki. :) Świetnie spędzacie sobie czas. Racja... Trzeba korzystać z ciepełka. :))
OdpowiedzUsuńMy też z Córą spędzamy całe dnie na świeżym powietrzu. :D
Pozdrawiam. ;*
Mam nadzieję, że tez będę tak pomysłową mama jak Ty i będę umiała zorganizować fantastyczne weekendy spędzone na łonie natury. Jesteś dla mnie wzorem mamy :)
OdpowiedzUsuńZazdroszczę tych wypadów w góry !!!
Świetnie spędziliście czas, Stary Sącz znam, byłam, dzieciaki cudne. Ja nie wiem jak bym przetrwała lato i upały bez sukienek, po prostu kocham je na upalne dni....pozdrawiam....
OdpowiedzUsuń