środa, 11 września 2013

Pożegnanie wakacji w stolicy Tatr...

  Ostatni  weekend wakacji (dokładnie to piątek i sobotę) spędziliśmy w Zakopanym. Trafiliśmy na wyjątkowo piękną pogodę, dawno nie pamiętam takich widoków.....  Góry na wyciągnięcie dłoni, słońce, świeże powietrze,pyszne jedzonko, cisza i spokój. Oczywiście tą ciszę mieliśmy w pensjonacie (in okolicach pensjonatu)  w Kościelisku, bo samo centrum Zakopane (np. Krupówki, których nie cierpię) to oczywiście tłumy ludzi!

   Nam udało się jednak odpocząć, wygrzać na słonku, a z tarasu pokoju podziwiać Giewont, Czerwone Wierchy i słowacką część Tatrów. Dużo spacerowaliśmy, trochę pozwiedzaliśmy...  Było cudownie....

   Wracając zatrzymaliśmy się w Rabce, na placu zabaw oczywiście ;) ale i dlatego, aby powdychać trochę solanek w tężni w parku. Weekend należał do udanych, a już od poniedziałku 02.09. zaczęło się dziać... szkoła, praca, przedszkole, zajęcia pozalekcyjne ... młyn, ledwo żyję ;)

foty z Zakopca:






















pingwiny są wszędzie ;) zwariuję ;)

4 komentarze:

  1. Kocham Zakopane, kocham góry.
    Zazdroszczę bo ja jakoś ostatnio nie mogę się tam wybrać a kiedyś to byłam 2-3 razy w roku. Mam z Zakopanego bardzo miłe wspomnienia...
    A ja Ci powiem, że Krupóweki też lubię mimo tego ogromu ludzi...pozdrawiam i miłego dnia Ci życzę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Basiu to koniecznie zrób sobie wycieczkę :)

      Usuń
  2. W Zakopanem byłam w tamtym roku i mam zdjęcia w niemal tych samych miejscach :)
    Jak Ci dzieci urosły a jakie ładne :) piękne fotki :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa:) my w Zakopcu bywamy min 2 razy w roku, bo mamy tam zaledwie 1,5 godzinki drogi,ale zdecydowanie wolałabym mieć tak blisko nad morze, jak Ty :)

      Usuń