Z Olsztyna nie mam za bardzo fotek, tylko z super placu zabaw :( Dwa lata temu na szczęście więcej zwiedziliśmy w Olsztynie, ale za to mam zdjęcia autorstwa mojego męża z Jezioran, z ogródka mojej babci :) Babcia jest równo 80 lat starsza od bliźniaków (czyli ma skończone 85 lat), jest niesamowita, rozmawia się z nią wspaniale, ma taki "świeży" umysł,że zupełnie nie czuć różnicy pokoleń, jest ciepła, życzliwa dla wszystkich i dałabym jej najwyżej 70 lat :) szkoda,że ten czas tak pędzi, ale mam nadzieję,że za rok znów ją odwiedzimy. Babcia przeszła wiele, w czasie wojny jako młoda dziewczynka wywieziona została na roboty do Niemiec, skąd nigdy już nie wróciła do swoich rodzinnych Gorlic, gdyż rodzina jej wywieziona została do poniemieckich domów do Jezioran i odtąd tam już babcia mieszka.
Naprawdę dzielna z niej babka, urodziła 6 dzieci, była doskonałą kucharką, nigdy nie słyszałam, by na coś narzekała :) Buziaki Babciu :) Liczę na choć odrobinę tych dobrych genów :)
 |
| kiedyś ja biegałam tą ścieżką podczas wakacji u babci :) |
 |
| Babcia Zosia :) |
 |
| ulubiona huśtawka dzieci - pajęczyna |
 |
| w trójkę jest jeszcze lepiej |
 |
| a to zdecydowanie najfajniejsza atrakcja wakacji :) Lina była i w Olsztynie, w Wiśle, a także w Ochabach. szaleństwo, no i pół godziny spokoju dla rodziców ;) |
Wspaniale są takie wielopokoleniowe spotkania. Zazdroszczę Ci babci,moi dziadkowie już niestety, nie żyją.Moj dziadek, żolnierz AK,odszedl 2 lata temu...Strasznie szkoda mi, że pokolenie kolumbów,naocznych świadkow wojny,już pomalu przemija... To oni tworzyli historię Polski.Mam do takich ludzi ogromy szacunek,a jednoczesie czuje sie taka mala wobec ich doswiadczen i zyciowych przejsc. Szacunek dla Babci;)
OdpowiedzUsuńDziękuję Nikki, to moja ostatnia babcia, dziadkowie odeszli wcześnie, za wcześnie :( Jeden z nich Antoni też służył w AK. Mam podobne myśli co ty i też mi żal,że to WIELKIE pokolenie odchodzi...
OdpowiedzUsuńpozdrawiam
Dikuniu,ja mysle,ze masz wiele po babci,nawet widze rodzinne podobienstro. Uklony dla babci Zosi.
OdpowiedzUsuńPiękną masz tę pistacjową bluzkę :) też mam babcię Zosię, właśnie od niej wróciłam :)
OdpowiedzUsuńTez lubię tą bluzeczkę, jak wszelkiej maści "nietoperze", w których się ukrywam :)
OdpowiedzUsuńSheba dziękuję w imieniu babci :)
Powrót do dzieciństwa, babcia wspaniała. Ja nie znałam ani jednej, umarły zanim się urodziłam tylko miałam dwie tzw.przyszywane/ drugie żony dziadków, których też nie znałam/ ale to nie to samo. Tak, tak, nie było mi pisane poznać dziadków...
OdpowiedzUsuńwspaniale wspominać stare zakątki :)
OdpowiedzUsuń